Pokazywanie postów oznaczonych etykietą history. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą history. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 sierpnia 2014

Sparkling vintage

Przypomniało mi się, że mam bloga... Odkurzam go po raz setny chyba i spieszę oznajmić, że po raz kolejny zamierzam wypełniać go nowymi fotografiami oraz tzw. newsami. Tak wiem - blogerka ze mnie kiepska, z systematycznością mam spore problemy, ale chwali mi się, że wciąż podejmuję próby ;)
Żeby wody nie lać, przedstawiam niepublikowane tutaj do tej pory fotografie Tomka Nowaka. Miało być jasno i srebrzyście. Opaska miała nawiązywać do mojej ukochanej epoki "fin de siecle". Tak też się stało. Oto pierwsza porcja zdjęć z sesji z Tomkiem Nowakiem.


Yes, I forgot I have a blog. But only for a short time and now I'm coming back (again!) to keep you updated with my new photos and news. I know - I'm not a perfect blogger, but hey!, at least I keep trying ;).
To make it short and easy to read: today I post photograps by Tomek Nowak. The session took place few months ago. It was supposed to be very bright and sparkling. The headpiece I made was supposed to look like art nouveau one. So it all was. This is the first portion of images from that day.
















poniedziałek, 23 września 2013

La Belle Époque

Nie do przecenienia jest fakt, że otaczają mnie twórcze kobiety. Otaczają mnie ciepełkiem sympatii oraz kreatywną aurą, a to mnie napędza i inspiruje. Spotkałam się z trzema z nich: Wanilianną, Kariną Lasek oraz Julią Łukaszewicz, by stworzyć coś, co chodziło mi po głowie chyba pół życia.

Uwielbiam epokę Fin de siècle, czyli złotą erę przełomu wieków XIX i XX. To czas wielkich przemian gospodarczych  i społecznych, wielkich twórców w literaturze, architekturze czy malarstwie i grafice.
Galopująca rewolucja przemysłowa, początek XX w., którego powszechnie się bano jako kończącego kolejne tysiąclecie - to wszystko powodowało w ludności poczucie, że coś się kończy. Szybkie przeobrażanie się starego porządku powodowało brak zaufania i strach - w takich okolicznościach ludzie zaczynają szukać sensu w powrocie do natury czy filozofii (analogicznym mechanizmem jest powstanie ruchu Dzieci Kwiatów w USA czasów wojny w Wietnamie - jako reakcji na państwo ukierunkowane na zbrojenia i wojnę, która niszczy młode pokolenie oraz jako bunt przeciwko konserwatywnym, patriarchalnym, krępującym normom społecznym, które dały na to przyzwolenie).
Tak właśnie działo się w Europie przełomu wieków, u nas - w postaci nurtów nazwanych zbiorczo Młodą Polską (do jej sztandarowych twórców zaliczyć można Jacka Malczewskiego, Stanisława Wyspiańskiego, Józefa Mehoffera, Leona Wyczółkowskiego, Leopolda Staffa, Bolesława Leśmiana czy Tadeusza Boya-Żeleńskiego).
Absolutnie fascynujący jest czas Fin de siècle we Francji - to tam rodziły się trendy (w tych dziedzinach w końcu też panują mody) literatury, sztuki wysokiej oraz użytkowej , którymi inspirowali się młodzi twórcy reszty Europy. Jest to czas wielkiej prosperity, podszyty jednak owym lękiem końca wieku i końca "starego porządku" - co sprzyja dekadencji. W Paryżu tworzą wtedy impresjoniści (Claude Monet, Auguste Renoir, Eugene Boudin, Vincent van Gogh, Alfred Sisley), którzy z hukiem zerwali ze starymi "świętymi zasadami wylizanego malarstwa" akademickiego oraz posągowego neoklasycyzmu (czyli np. Jean Gerome czy Thomas Couture). Szalenie modny jest nurt art nouveau, którego chyba nikomu nie trzeba specjalnie przedstawiać, a którego sztandarowym przedstawicielem jest Czech - Alfons Mucha. Działają wtedy również graficy: Henri de Toulouse-Lautrec, Jules Cheret, Leonetto Cappiello. Piszą: Victor Hugo, Alexander Dumas, Charles Baudelaire, Gustave Flaubert czy Emil Zola.
To tak w telegraficznym skrócie ;)

Dzięki w/w kobietom mogłam nareszcie zrobić pierwsze podejście (temat będzie ciągnięty dalej) do sesji zdjęciowej inspirowanej właśnie estetyką tej epoki. W pozowaniu towarzyszyła mi Wanilianna, na czym mi zależało - zdjęcia, które zwykle tworzy to zupełnie inna bajka, byłam więc szalenie ciekawa takiego eksperymentu. Operacja moim zdaniem udała się znakomicie, pacjentka przeżyła! ;) Fotografowała Karina Lasek (nie mam słów uznania dla Kariny, bo wszystkie już wyświechtane), a o piękne makijaże zatroszczyła się Julia Łukaszewicz.
Parę moich inspiracji, które przybliżyć mogą klimat...

Let me show you the effects of a photo shoot I took part of some time ago. It is one of my oldest ideas, that could finally be executed, thanks to three fantastic, creative ladies who inspire me and keep me in the "art mood" :). I met Wanilianna (who was also a model), Karina Lasek who is my friend and photographer who sees what I see, and Julia Łukaszewicz - an make up artist. 
These are the Belle epoque inspired photographs we've created (all this text above in polish is a short info about the period).
First - some vintage images and paintings that inspired me...














... oraz fotografie. 
... and the photographs.






Wanilianna w nowej roli :)





Wanilianna










poniedziałek, 12 grudnia 2011

Uroki skrępowania - gorsety / The pleasure of gripping - corsets

To anachronizm, przeżytek, skamielina, obiekt muzealny, symbol zniewolenia ciała i umysłu, koszmar feministek. Tak jest - uwielbiam gorsety! :) W dzisiejszych czasach gorset wyszedł z ukrycia a także z otchłani niesławy. Stał się odzieżą, będąc wciąż bielizną. Nie kojarzy się już nikomu z powyginanymi żebrami, przesuniętymi wnętrznościami, niemożnością biegania oraz omdleniami - a od tego się właśnie zaczęło.

Gorsety jako takie znane są już z początku XVI wieku - wyglądały wtedy jak żelazne klatki - rusztowania a moda na nie zaczęła się w Hiszpanii i wkrótce objęła większość Europy. Ten typ gorsetu - długi, spłaszczający brzuch i całą klatkę piersiową oraz wysoko zabudowany jest wszystkim doskonale znany - dumnie "prezentowała" go na każdym obrazie królowa Elżbieta I. Żelazne gorsety były bardzo ciężkie przez co mogły być noszone tylko przez kobiety nieparające się pracą fizyczną.
Pod koniec XVI wieku żelazo zamieniono na fiszbiny wielorybie, drewniane lub z giętkiej stali przez co stały się nieco lżejsze. Niewiele to jednak dawało zacnym arystokratkom, których kolejną częścią garderoby po gorsecie był fortugał, również import hiszpański (za królową Katarzyną Aragońską). Ciężka, obręczowa halka o drewnianych lub metalowych fiszbinach wspólnie z gorsetem powodowały sztywność sylwetki i konieczność dostojnego poruszania się posuwistym krokiem.

Królowa Elżbieta I w gorsecie spłaszczającym klatkę piersiową oraz angielskim farthingale
fortugał w rozbudowanej wersji francuskiej

Gorset w XVII wieku nie mógł się zdecydować - raz znajdował się pod suknią, innym razem był wbudowany w suknię - jej góra była na stałe usztywniona fiszbinami. Innym razem strój składał się ze spódnicy i osobnego pasującego gorsetu do którego można było dowiązać równie pasujące rękawy. Piersi nie są już niewidoczne lecz wysoko uniesione do góry, choć dalej płaskie, wyraźniej zaznaczyła się talia. Brzeg gorsetu zyskał swoistą "falbankę" zabezpieczającą przed bolesnym wrzynaniem się w biodra  (przydałoby się to współczesnym gorsetom...) oraz przed dostaniem się pasa spódnicy pod brzeg gorsetu, kształtował tzw. stożkową sylwetkę. Często posiadał "ramiączka" - za pomocą których można było regulować ekspozycję dekoltu. Gorset w tym czasie składał się niekiedy z dwóch części - sznurowało się go wtedy z przodu i z tyłu. Sztywny gorset z fiszbinami noszony był przez kobiety z wyższych sfer, kobiety pracujące zwykle ubierały się w sznurowane niby-gorsety, pozbawione fiszbin (łatwiej w nich pracować).


Gorset z czerwonej satyny, 1620-1640 r. Manchester Gallery of Art


Wiek XVIII schował gorset pod suknię, stał się on wtedy już naprawdę bielizną. Rozluźnił ramiona, szeroko eksponując dekolt z "falującym pod brodą biustem" :), tzw. mono busom. W tym czasie gorsety rzadko kiedy miewają ramiączka, można je niekiedy doczepić. Co znamienne - XVIII wiek przyniósł praktykę gorsetowania dzieci, które ubierane są dokładnie tak jak dorośli. Gorset zachodził z tyłu wysoko na plecy i poprzez swoją budowę wzbogaconą o poprzeczne obręcze wymuszał idealnie prostą sylwetkę. Środkowym elementem był tzw. stomacher - sztywna część dekoracyjna, przeróżnej długości, haftowana, zdobiona koronką, złotą lub srebrną nicią, drogimi kamieniami. W skrajnych przypadkach (na dworze Ludwika XVI) gorset kończył się na granicy piersi, a te nakrywane były przezroczystymi materiami - wielkie damy tego okresu często podmalowywały sutki by były lepiej widoczne przez tę zasłonę, zdobiły je też odpowiednią biżuterią. Wielkie zmiany, jak widać nie tylko polityczne, przyniosła Rewolucja Francuska w 1789 roku. Noszono wtedy luźniejsze suknie, talia przesunęła się ponad swoją naturalną wysokość, gorsety uległy więc skróceniu, kobietom oddychało się dużo lżej. Szybko pojawiły się tzw. przejściówki - pozbawione fiszbin.

Nastał najbardziej znany z krępowania kobiecych ciał wiek XIX. Początkowo kobiety oddychały pełną piersią w przejściówkach, wkrótce jednak zaczęły się pojawiać opaski podnoszące piersi, coraz mocniej usztywniane. Wraz ze zmieniającą się modą talia wróciła na swoje miejsce, opaski więc stawały się coraz dłuższe, by w końcu wrócić do poprzedniej długości i wciąż obrastać w usztywnienia (fiszbiny, szeroka brykla na froncie). Pojawiły się pierwsze "miseczki" na biust. Gorsety kształtują coraz więcej - unoszą i rozdzielają piersi, wyszczuplają talię, biodra oraz pośladki. Pojawia się doskonale nam znane metalowe zapięcie typu "busk".
Szycie gorsetu w domu powoli staje się niemożliwe - poźnowiktoriańska moda na obcisłe suknie z powłóczystym dołem wymagają gorsetu idealnego, powstaje on więc z parunastu oddzielnie krojonych kawałków których zszycie i usztywnienie staje się sztuką - to narodziny przemysłu gorseciarskiego, gorset ląduje na sklepowych półkach. Firmy je produkujące zalecają by nosili go wszyscy - kobiety, mężczyźni, dzieci, a nawet kobiety w ciąży!
W tym to właśnie okresie gorsety doszły do swojego ekstremum, czyli tight lacingu - techniki wiązania tak mocnego by talia była możliwie jak najcieńsza, co prowadziło do chorób wewnętrznych, niewydolności oddechowej a przede wszystkim - zniekształcenia żeber.

Koniec XIX wieku to eksplozja kolorów pod suknią - pojawia się wiele przepięknych, zdobionych, kolorowych gorsetów, zarezerwowanych jednak tylko i wyłącznie dla mężatek :).

1882
1886
Gorset ciążowy, 1880 r.
tight lacing
skutki :)
kolorowe gorsety z końca XIX wieku
sklep z bielizną

Początek XX wieku znów przyniósł zmianę sylwetki - gorsety stały się wtedy dłuższe niż kiedykolwiek, obejmowały całe pośladki a talia znów powędrowała wysoko. Końcem ery gorsetów stała się I Wojna Światowa, która przyniosła emancypację kobiet.

Obecnie gorset żyje nowym życiem - ma ogromną rzeszę miłośniczek, bije rekordy pomysłowości i choć dobry nie jest tani, wart jest każdego grosza który kosztuje. Ja mam całą kolekcję marzeń, którą powolutku kompletuję :).

Na deser po tej bieliźnianej lekcji historii - ja i gorset wg Wanilianny. Dziękuję za uwagę! :)




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...